30.10.88
Słonecznie zaczyna się niedziela. Na termometrze -3 stopnie. Dzisiaj idziemy do lasu po gałązki świerku i sosny. Żona sporządzi wieńce na groby. W środę byłem w Pałacu Kultury. Mieliśmy spotkanie z Tadeuszem Wyrwą—Krzyżańskim. Czytał nam swoje wiersze. Dobre, ale nie trafiają do serca. Feldman próbował omówić je, ale robił to powierzchownie, czemu swoją niechęć okazywał autor.
28 listopada odbędzie się u nas Biesiada literacka w której, jako członek Klubu Literackiego, mam wziąć udział. Z Poznania przyjadą: Jerzy Grupiński, Nikos Chadzinikolau i inni. Będzie to poniedziałek. Najpierw spotkamy się w szkole z młodzieżą, a potem w tutejszym Domu Kultury z mieszkańcami G. Nie wiem jak będę się czuł w tak dostojnym towarzystwie.
Genek G. który choć młody miał w życiu wiele przygód, o czym chętnie opowiada, mówił mi wczoraj jak to będąc na Targach w Poznaniu po kilku wódkach postanowił porozmawiać z Chinką. Podszedł do niej i przemówił, ona coś odrzekła i w tym momencie zauważył po swej lewej i prawej ręce wielkich dryblasów. Uniósł głowę. Spojrzał w oczy jednemu, spojrzał drugiemu i mówi sobie:
-Genach, wycofej się, bo sprowadzą cię do parteru.
Co też, posłusznie uczynił.