Białe kule dni

Wiosną…

Nie potrafię oddzielić poezji
od szemrzących topoli
ani od świątka
strzegącego rozstaju
Nie potrafię zabronić myślom
zgłębiania
dziewiczych obszarów doznań
Nie potrafię
przejść obojętnie
obok przemijania i narodzin

Oto kwitnące tarniny
stały się
światłością pól