Przez pory roku
I
Tak trudno
mówić o wiośnie
Stokroć łatwiej
byłoby o jesieni
Bo żeby mówić o wiośnie
trza z serca
dobyć płomieni
O wiośnie
trzeba mówić gorąco
i bez smutku na twarzy
bo wiosna też pięknie mówi
zapachem
wyjętym z marzeń.
II
Lipowym kwieciem
pachnie lato
Łany okrył
złoty kurz
Ciszę przedżniwną
Garścią rozsiewa
milczący ciszostróż
Ktoś we wsi
klepie starą kosę
Piosnkę dzieciństwa
śpiewa mi stal
I zaraz łzy
O mój Boże
jaki okrutny jest żal.
III
Już jesień
w kominie śpiewa
i z chłodem się brata
Niechaj omija me serce
Tam niosę jeszcze
resztki lata
Tam jeszcze tli się
to zarzewie
co nieraz strzeli
ogniem wiersza
Niech jesień warzy kwiaty
ale wara jej
od mego serca.
IV
Poezja nigdy nie schodzi z pól
drżąca
trwa na mrozie
Nowe pejzaże
przywiozła zima
na swoim srebrnym wozie
Tańczy ze śniegiem wiatr
Biały kożuch
na polach leży
Sople wiszą u dachu
zima kły szczerzy.