Płynie życie…
(pierwsza wersja, niepoprawiona).
Płynie życie, szybko bieży,
jako górska rzeka.
Jako wicher po konarach,
jak halniak po smrekach.
To zaśwista, to zawyje,
to znów cicho gwarzy,
jednym śniegiem dom zwieje
innych troską obdarzy.
Czemuż lata moje młode
tak prędko minęły?
Czy rzuciły się do wody
i z nią popłynęły?
A więc pójdę hen nad morze
i nad brzegiem sięd rokę,
może fala je wyrzuci
i znów młodym będę.
Może wicher na swe skrzydła
wielkie i szalone,
zabrał moje młode lata
gdzieś w dal nieskończoną?
A więc pójdę i poproszę:
-wichrze nie bądź srogi.
Oddaj moje młode lata,
oddaj wichrze drogi.
-Nie odnajdziesz już człowiecze –
rzeknie wicher do mnie –
-to minęło i nie wróci.
Żal mi cię ogromnie!-
Ługowiny, marzec 1960